Nie pozdrawiamy kieleckiej policji, ani żadnej…
Powiedzcie nam czy to normalne, że osoby pomagające innym w kryzysie bezdomności i ciężkiej sytuacji ekonomicznej są obserwowane i inwigilowane przez policję? Czy to nie jest przypadkiem państwo policyjne, gdy na wydawki Food not Bombs regularnie pojawiają się straż miejska i policja, w tym policjanci w cywilu, robią zdjęcia i wypytują osoby zaangażowanym w bezinteresowną pomoc osobom w kryzysie?
Jesteście ciekawi o co chodzi? Otóż od kilku wydawek osoby działające w Food not Bombs są obserwowane, wypytywane i fotografowane przez policję, w tym tajniaków.
Zaczęło się od tego, że w styczniu na jedną z wydawek przyjechała najpierw straż miejska i próbowała wypytywać o działalność naszego fooda i kto nim kieruje. Dostali odpowiedź, że nie ma jednej osoby ani oficjalnej organizacji odpowiedzialnej za tę akcję. Pojechali. A za chwilę zjawił się radiowóz policyjny i te same pytania, dodatkowo wylegitymowano osobę rozmawiającą. Znowu pytali o osobę zarządzającą akcją, ale też o pozwolenia. Działamy w Kielcach od 6 sezonów i mieliśmy wydawki w kilku miejscach, w obecnym (pod urzędem miasta) wydajemy już 2 sezon, ale teraz im się przypomniało by nas pytać o pozwolenia, kto to robi i o co chodzi. Kiedy przekazano im, że sanepid nawet w trakcie pandemii nie miał zastrzeżeń do wydawania przez nas posiłków – odjechali. Myślicie, że to koniec, że przecież no, musieli zapytać. Ok. Tylko że jak odjeżdżali zjawił się pan tajniak pokazał im swoją legitkę, chwilę pogadał i też zaczął wypytywanie. Powiedzcie ile razy można się tłumaczyć? Mogli jeszcze jakąś jednostkę specjalną albo prokuratora generalnego wysłać, bo za mało. Po za tym to policja chyba powinna znać prawo i się orientować w tym co wolno robić. Od edukowania policji nie są zwykli obywatele.
Oczywiście to nie koniec, bo na kolejną wydawkę przyjechała lodówa. Tym razem odbyło się bez rozpytywania, ale za to cały czas byliśmy pod obserwacją. A po zakończeniu zostaliśmy „odprowadzeni” przez lodówę do naszej miejscówki.
Ostatnia wydawka – 14 lutego. Zjawiło się 2 tajniaków, którzy robili zdjęcia. A dlaczego? Bo może znajdzie się jakiś artykuł. Tak, więc żyjemy w państwie policyjnym, gdzie bezinteresowna pomoc staje się potencjalnym przestępstwem. Czujemy, że celem jest zastraszenie, ale nie poddamy się będziemy dalej pomagać innym.
Być może to władzom miasta nie podoba się nasza działalność, zwłaszcza że odbywa się w centrum miasta i wyciąga na wierzch te nieuśmiechnięte i niekolorowe Kielce, ale prawdę, że są wśród nas osoby w kryzysie. A jeśli władzom miasta nie podoba się nasza działalność, to niech zlikwidują biedę.
Ciekawe czy polska policja tak chętnie zajmuje się ściganiem przemocy domowej, nieuczciwych pracodawców, polityków robiących przekręty na grube milion lub faszystów panoszących się w przestrzeni publicznej.
A teraz czekamy na kolejną wydawkę, zobaczymy co teraz wymyślą nasi odważni stróże prawa, może zaczną się aresztowania za wydawanie darmowej zupy.
A was zapraszamy, żeby do nas dołączyć 28 lutego o 16:00 na Rynku, będzie można porozmawiać i zjeść wegańskie pyszności. Wesprzyjcie nas swoją obecnością!
#kieleckapolicja #UrządMiastaKielce #świętokrzyskapolicja