merito
@merito@mastodon.com.pl
mastodon.com.pl
Jak sprowadzić Mirai ze Stanów i dlaczego to może się opłacać
Toyota Mirai II generacji wpadła mi w oko już przy premierze. Po pierwsze przez design, tak inny niż wydłużony Prius generacji pierwszej oraz oczywiście przez technologię. Duża, elegancka, nowoczesna, geekowska limuzyna - to zestaw dla mnie. Cena odpowiadała tym cechom, ponad 300 tysięcy to nie są pieniądze które chciałbym wydać na eksperyment z przemieszczania się, więc temat odłożyłem. W zeszłym roku przeczytałem artykuł na portalu autoblog.spidersweb.pl o wyprzedażach tego modelu jakie są w salonach. Ceny z katalogowych 318 tys. zł spadały do poziomu ok. 120 tys. zł, a i tak chętnych nie było. Gdzieś wspomniano, że używane na otomoto kosztują około 60 tys. zł, ale to i tak dużo jak na taką niewiadomą, więc chętni sprowadzają je ze Stanów za ok. 35 tys. zł. Wtedy zapaliła mi się lampka, że to budżet który mogę przeznaczyć na samochód, ponieważ czasem by mi się przydał, a definitywnie nie chciałem blachosmroda 😉 Poobserwowałem przez jakiś czas oferty na polskim rynku, były tam też oferty firm sprowadzających auta zza oceanu. Napisałem do jednej z nich. Odezwali się po paru miesiącach przesyłając kilka propozycji aukcji ze strony copart.com, na której jest mnóstwo samochodów po tzw. szkodzie całkowitej. Ponieważ mój tata jest lakiernikiem samochodowym, to żeby zaoszczędzić, szukałem oferty w której auto jest lekko obite, ale sprawne technicznie. Znalazłem takie na licytacji bez ceny minimalnej, ustaliłem mój limit, tak żeby z kosztami importu zmieścić się w 40 tys. zł i wysłałem. Ostatecznie kupiłem je za $3500, za tyle ubezpieczyciel czy kto to tam je sprzedaje się zgodził. Po opłaceniu ceny auta, transportu w USA, opłaty za prom na razie wydałem ok. 27 tys. zł.
Ciąg dalszy w odpowiedzi
#wodór #paliwaalternatywne #toyota #mirai
View on mastodon.com.pl
0
0
0