To mój ulubiony tekst, nigdy nie zdobył nawet minimalnej popularności.
Być może po prostu jest słaby, sam nie umiem ocenić, wrzucam zainteresowanym.
Paweł Mi
Pisanie
Posts
Cierpienie
Nagle złapał się za głowę i zaczął rwać resztki włosów.
– Co ja najlepszego zrobiłem!
Sekunda nieuwagi, chwila zwykłego zagapienia, spojrzenie gdzieś w dal.
Tyle razy mówią, ciągle powtarzają: „Bądź uważny! Skup się, i rób tylko jedną rzecz na raz!”.
Z furią w oczach cisnął czapką o ziemię. Zaklął siarczyściej niż szewc.
Obok ktoś drgnął, przestraszony nagłym wybuchem, rzucił mu przerażone spojrzenie, lecz gdy zobaczył, co zaszło, szybko odwrócił osłupiały wzrok.
Po pierwszym szoku już tylko łkał w duszy. Wszystko miało być inaczej – przecież dokładnie to zaplanował!
Teraz szedł ze spuszczoną głową jak prowadzony na szafot. Po raz chyba dziesiąty analizując swe położenie, swój błąd, do którego on i tylko on doprowadził.
Tak, nie jest twardy, ale przyjmie ten cios na klatę. Weźmie to na siebie ze wszystkimi konsekwencjami – jednak ach, jak bardzo boli.
Poszedł, a ludzie, których mijał, odsuwali się na boki. Nie patrzyli mu w oczy, udając, że ich tu nie ma.
Błądzili wzrokiem wszędzie, byle nie spotkać się z jego spłoszonymi oczami.
Byli też i inni – ci uśmiechali się z przekąsem.
– Ma za swoje – zdawały się mówić ich miny. – Mógł być uważny, jak my!
Jakoś doczłapał, wszedł do wnętrza.
Tu czekał na niego sąd, wyrok i kara.
Kolejka podobnych mu, szarych, ponurych postaci ciągnęła się przed nim jak w nieskończoność.
Chwila była nieskończonością.
„Tak, oczywiście, przedłużajcie ten horror… Nieczułe bestie!” – pomyślał.
Jakże świat może się zmienić w sekundzie.
Te niegdyś przyjazne mury, kiedyś bezpieczne, tętniące życiem znajome wnętrza teraz były jak więzienie.
Przytłaczały.
Tracił oddech.
Chyba zaraz zemdleje.
„Wody! Dajcie wody! Uciekać…”.
Dość. Niech już się skończy ten koszmar…
Tak, wie – za błędy trzeba płacić. Tylko dlaczego aż taką cenę?
W końcu przyszła jego kolej. Wyciągnął drżące ręce, chwilę mocował się sam ze sobą, jednak w końcu się przełamał.
Poddał się:
– Z dwójki poproszę…
– O rany! Naprawdę? To pan zatankował auto do pełna?!
Moja córka ma dzisiaj Rozmowę... taką Kwalifikacyjną!
Jej więc ten stary wpis dedykuję.
I innym zainteresowanym również.
"Rozmowa kwalifikacyjna to gra.
Są specjalne szkolenia, które przygotowują do tych rozmów obie strony.
Zawodowe działy HR mają specjalistów opracowujących szablony tak, aby z kandydatów wyciągnąć wszystkie potrzebne informacje.
Siedzisz sobie, niby miła, spokojna, niezobowiązująca rozmowa, a tak naprawdę — jak w internetowej przeglądarce czy mediach pseudospołecznościowych — mimochodem zostawiasz okruszki informacji, z których potem łatwo zebrać całe wory wiedzy.
Jednym z pytań, niby o niczym, jest pytanie: „Jak lubisz spędzać wolny czas?”.
A jedną z lepszych odpowiedzi jest — jak zgodnie podpowiadają wszelkie poradniki — że: pływam.
Pływanie jest takie spokojne, relaksujące, luźne.
Niekontuzyjny sport, nie wymaga nakładów finansowych, a trenujesz i jesteś w ruchu, czyli aktywnyś.
Bardzo dobra odpowiedź — coś sprzedajesz, coś im dajesz, a w sumie to nic. Obie strony dostają to, co chciały, wchodząc w tę grę „Ja wiem, że on wie, że ja wiem, że on wie”.
Brałem udział w wielu rozmowach tego typu, i luz, ale kiedyś wziąłem udział w jednej kiedy się zagotowałem.
Podchodzili mnie na takie sposoby, że na koniec, gdzieś w połowie, miałem już dość i wiedziałem: skoro oni tak perfidnie mnie podchodzą, to ja już nie chcę z nimi pracować.
A skoro tak, to mogłem sobie pozwolić na luz. I padło:
— A co robisz, Pawle Mi, w wolnym czasie?
— Pływam!
— O, cudownie, to miło. Pływanie jest takie relaksujące. No, to właściwie tyle z naszej strony…
— Żaglowcami!
— Ale…
— Po morzach i oceanach…
— E…
— Najlepiej w zimie!
— A…
— I tych północnych, najbardziej sztormowych, jak się tylko da!
— No tak…"
Powodzenia!
Pamiętniki zabójcy “wiosenne zlecenie”
Dość już mam tej zimy. Tak, wiem, zlecenie jest na marzec, ale… czas to przyśpieszyć.
Knajpa była speluną, która przetrwała tu tylko dzięki dokerom, poławiaczom, spławiaczom i fanatycznym wędkarzom wpadającym po wrzątek.
Ciemne wnętrze dobrze kamuflowało braki w higienie i niepełne bywalców uzębienie.
Sprawdziłem broń — strzeżonego pan Glock strzeże — przeciągnąłem ręką po włosach, przetarłem twarz, poprawiłem kurtkę i wszedłem.
http://pawelmi.com/2026/02/06/pamietniki-zabojcy-wiosenne-zlecenie/
Mego błędu wersje dwie
Pierwsza wersja przeznaczona jest dla hardcorowców, którzy mogą czytać, mają na to aż pięć minut, oraz dysponują odpowiednim czasem koncentracji.
Druga wersja przednaoczna jest dla tych, którzy też lubią czytać, lecz mniej i nie mają aż tyle czasu, bo im 1,5 godziny jakoś tak niczym sekunda zleciało na Tik-Toku,.
Mój błąd – Wersja 1
Bywają takie dni, kiedy budzisz się za późno.